Recenzje




ŚWIATŁOCZUŁE KARTKI


Patrzę na „chiaroscuro” Withkacego Zaborniaka i mam wrażenie, że przede mną leży nie tomik wierszy, ale piękne, czarno – białe zdjęcie. Kartki tej książki musiały być wykonane z jakiegoś światłoczułego materiału, który utrwalił – jak na kliszy – blaski i cienie ludzkiego życia. Nie jest to wbrew okładce obraz binarny, upraszczający rzeczywistość, ale pełen niuansów wypełzających zza białego tła i czarnych liter.
Autor mający w swoim dorobku poprzedni tomik pt. „Piętno umęczonej ziemi” (2012) żyje na łonie dwóch ojczyzn – Grecji i Polski. Może właśnie z tego powodu, każdy z sześćdziesięciu dwóch wierszy „chiaroscuro” wydaje mi się kolejnym krokiem stawianym na marginesie pomiędzy dwoma światami. Czytanie tej poezji to podróż odbywająca się w granicy świata dotykalnego i duchowego, a wędrowiec jest istotą wygnaną z jednego i drugiego. Dwie rzeczywistości spotykające się na niewidocznej ścieżce, współistnieją i przenikają się, żeby ukazać życie w zupełnie nowej, lekkiej, iluzyjnej odsłonie.
Daje się w wielu wersach wyczuć pewną melancholię. Jest to żal banity, ale Bóg – sprawca wszystkiego, cel podróży i jednocześnie adresat całego „chiaroscuro”  staje się nie tyle obiektem oskarżeń, jako ten, który wygnał, ale towarzyszem, takim samym cudzoziemcem, jako ten, którego świat nie przyjął. Wytwarza się swoista więź duchowa, zbudowana przez poczucie podobieństwa do Stwórcy, który jest przewodnikiem, łącznikiem i jedyną nadzieją na wydostanie się z marginesu prawdziwego życia.
Tylko, która z przenikających się rzeczywistości jest ostatecznie prawdziwa?
Warto poszukać odpowiedzi w czarno – białej fotografii i ciągle odnajdywać nowe odcienie odbite na światłoczułych kartkach. Ja lubię powracać na granicę światów – pewnie dlatego, że czuję się tam jakoś dziwnie na miejscu.
Myślę, że tomik jest właśnie dla cudzoziemców – ludzi, którzy nie godzą się na obecne realia, ale mają świadomość własnych ograniczeń. Książka ta może być dla każdego z nich wspaniałym pocieszeniem.

                  Link źródłowy -https://imaginacjeblog.wordpress.com/2017/05/18/swiatloczule-kartki/








POETYCKI POJEDYNEK DWÓCH DŻENTELMENÓW –
– MAKSYMILIANA TCHONIA
I WITHKACEGO ZABORNIAKA,
Czyli świeżość contra doświadczenie

Termin – „Czarny czwartek” od dziś nabiera całkowicie nowych, ponieważ również pozytywnych, znaczeń…

Pojawia się więc pytanie – dlaczego? Otóż: 9 lutego, 2017 roku w ostatni czwartek w Galerii Niebieskiej w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. J. Słowackiego w Tarnowie odbył się poetycki pojedynek Maksymiliana Tchonia oraz Withkacego - Witolda Zaborniaka nazwany przez liryków tych – Czarnym czwartkiem. Przywiódł on na myśl wspomnienie innej poetyckiej potyczki dwóch dżentelmenów, która odbyła się w tym samym miejscu na wiosnę 2015 roku pomiędzy Maksymilianem Tchoniem a znakomitym stołecznym twórcą i wykładowcą Uniwersytetu Warszawskiego – Karolem Samselem, jaka, przy okazji tego wieczorku właśnie, stała się jednym        z poruszonych tego dnia ważnych dla środowiska artystycznego tematów. Na lutowym spotkaniu zgromadziło się również kameralne grono miłośników oraz twórców literatury (a jak wiadomo – Absens carens), w tym przybyłych spoza Tarnowa, jak na przykład – pani Anna Morawiec z Olesna – autorka tomiku poetyckiego pt. „Szarlotka czyli co się robi, żeby nie robić tego, co powinno się robić", który zdobył główną nagrodę w Konkursie Literackim Miasta Gdańska im. B. Faca za 2015 rok. Wieczorek prowadził natomiast wieloletni pedagog, nauczyciel, a zarazem wybitny poeta naszej tarnowskiej ziemi – pan Zbigniew Mirosławski.
Warto podkreślić, że zarówno młody, utalentowany tarnowski liryk – Maksymilian Tchoń, jak również jego dojrzały rywal – Withkacy Zaborniak stworzyli wraz z panem Zbigniewem Mirosławskim klimat nie tylko prawdziwej „bitwy na wiersze oraz myśli”, ale, co równie w wypadku tego typu spotkań ważne, zadumy, refleksji i pochylenia się nad sprawami istotnymi dla większości ludzi. Czytali swoje utwory z promowanych tego dnia, tomików, czyli z książki Maksymiliana Tchonia zatytułowanej – „W osierdzie” oraz ze zbioru Witolda Zaborniaka o tytule – „Chiaroscuro”, rozmawiając zarazem z zebranymi gośćmi na temat całokształtu swojej intelektualnej, erudycyjnej wręcz, artystycznej działalności. Muszę nadmienić, że odbiorcy również bardzo przyczynili się do interesującego i ujmującego całokształtu rodzącej się intelektualno-lirycznej atmosfery spotkania. W wytworzeniu metafizycznego ciepła zdecydowanie nie przeszkadzała jak widać nawet mroźna aura, która nie opuszczała naszego miasta już od kilku dni. Młodszy z pojedynkujących się liryków czytał również niektóre utwory ze swojego poprzedniego, także nacechowanego rysem indywidualności, tomu poetyckiego – „Potępiony”. Starszy z uczestników potyczki z kolei, na moją prośbę o przeczytanie wiersza swojego autorstwa, jaki przynosi odbiorcy nadzieję, zareagował z niekłamanym entuzjazmem. Withkacy odczytał wtedy swój utwór zatytułowany – „Najtrudniejsze są rozstania”, dedykując tę deklamację mnie. Tekst ten przywołał mi od razu na myśl obraz człowieka, który toczy wojnę ze swoimi lękami, a zostaje zachęcony do podjęcia realnej walki o siebie, o odzyskanie utraconych elementów swojego ja i poprawę trudnego losu. Czułam się szczerze wyróżniona i sądzę, że, dzięki otwartości pojedynkujących się liryków, każdy z zebranych gości miał okazję w trakcie tego wieczorku poczuć się w taki właśnie sposób…
Myślę, że poetycki pojedynek nie wniósł (a to zjawisko zdecydowanie stanowi jego plus!) żadnego nowego „wygranego” oraz „przegranego”, ale za to wzbogacił artystyczny „rewir” o dwóch kolejnych literackich sprzymierzeńców. Poezja ich autorstwa bowiem, której fragmenty zostały podane w wyszukanym stylu odbiorcom w Czarny czwartek właśnie, idealnie się przenikała, zanurzając się tym samym równoważnie w judeochrześcijańskiej i śródziemnomorskiej tradycji Pisma Świętego, w filozofii oraz w jakże bogatym i zacnym skarbcu ukochanej Polskiej Literatury. Maksymilian Tchoń – artysta i duma Tarnowa, którego dwa zbiory poetyckie – „Http” oraz „Ars poetica” zostały w 2016 roku zakwalifikowane do Nagrody Poetyckiej im. W. Szymborskiej oraz Withkacy Zaborniak – przykuwający uwagę znawców twórca Sztuki – poeta i muzyk – urodzony w Mielcu, który już w dorosłości odnalazł swoją drugą ojczyznę w Grecji, wspólnym wysiłkiem pokazali odbiorcy Sztukę Słowa; jaką znacznie więcej przecież – na zasadzie „wspólnego mianownika” – łączy aniżeli dzieli, zarówno w treści przekazu jak i w jej nietuzinkowej, kunsztownej formie.

Tryb literacki…
Słowa wstępu do obydwu zbiorów odwołują się w jakiś sposób do Doskonałego Oblicza Stwórcy i tych wielu innych, ludzkich, które próbują się do Niego upodobnić:
Maksymilian Tchoń, „W osierdzie” – „Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia. Najpiękniejsze, co jest na świecie, to pogodne oblicze. Albert Einstein”
Withkacy Zaborniak, „Chiaroscuro” – „Każdy z nas jest swoim własnym chiaroscuro, własnym kawałkiem iluzji, który stara się przerobić w coś konkretnego, coś realnego na obraz tego, który go ukształtował.”

 Najnowszy, wydany drukiem przez Wydawnictwo Adam Marszałek w Toruniu już w 2017 roku, zbiór Maksymiliana Tchonia zatytułowany – „W osierdzie” w bezpretensjonalny oraz nacechowany świeżością młodzieńczego spojrzenia sposób odsłania talent młodego twórcy, który swoje dzieła literackie uzupełnił tutaj niebanalnymi grafikami oraz fotografiami przyrody swojego autorstwa. Już sama okładka tomiku przykuwa uwagę, odwołując się do ogromu bogactwa abstrakcji twórczej autora. Uczynił tym sposobem przekaz swój bardziej przystępnym, „soczystym”, bogatym oraz interdyscyplinarnym, co zapewne niejako automatycznie przyciągnie w tym wypadku jeszcze szersze grono odbiorców tworzonej przez niego Sztuki. Zawarte w tomiku Maksymiliana Tchonia utwory dotyczą spraw tak ważnych jak miłość, sacrum, sens życia i metafizyka. – Tytułowe „osierdzie” ma przecież w naszej kulturze taką właśnie, niejako „duchową”, symbolikę. Może ono zostać na przykład przebite strzałą Kupidyna, osłania przecież „siedlisko” miłości, jakim jest serce. Ponadto utwory te traktują na temat życia codziennego w swojej głębi, nawiązują do Biblii oraz do obserwacji dotyczących świata polityki, a także nadziei, jakie żywi współczesny człowiek, ale żywił on je również już chyba od zarania dziejów. Serce i osierdzie bowiem się nie zmienia; nie ulega modom ani wpływom… Całość zbioru natomiast podana jest w wysublimowanej postaci niezwykle gustownych, dopracowanych w każdym szczególe, wierszy oraz starannie sporządzonych, oryginalnych grafik. Teksty natomiast występują zarówno w formie lekkiej oraz krótkiej literackiej miniatury, niczym oddech zachłannego czytelnika, jak i rozbudowanego, w swojej cięższej już konstrukcji, strumienia świadomości, który przyciąga odbiorcę rozbudowaną, „soczystą” frazą. Obydwie te techniki twórcze, podobnie jak podjęta przez autora tematyka, są już na ten moment w zdecydowany sposób jego znakiem rozpoznawczym. W miejscu tym pojawia się następujące pytanie. – A mianowicie: czy to wystarczy, żeby przyciągnąć na stałe pozyskanych już uprzednio, na przeciągu kilku lat publikowania swoich utworów, czytelników? Myślę, że bezsprzecznie tak. Kluczowe znaczenie ma w tym przypadku bowiem nie tylko w oczywisty sposób wyjątkowa jakość pióra Maksymiliana Tchonia; ale również, a może przede wszystkim, ukryta między przysłowiowymi „wierszami” (a w tym konkretnie wypadku należy raczej powiedzieć – „wersami”) tajemniczość, „czarodziejskość” przekazu oraz wymowy, która rodzi niedosyt i daje odbiorcy wrażenie, że znalazł się on w pełnym znaków oraz symboli lirycznym labiryncie, do którego kluczem jest ponowne czytanie tekstów tego autora, a także zapoznawanie się z coraz większą ich ilością… Nadmienię, że poeta ten tworzy wiele, a w dodatku – zawsze utwory z tak zwanej najwyższej półki, więc z pewnością dostarczy czytelnikom jeszcze niejednej uczty duchowej w postaci takich właśnie wydawniczych publikacji jak książka – „W osierdzie”.
Najnowszy zbiór Withkacego Zaborniaka, który został wydany drukiem w 2015 roku przez Fundację Duży Format w Warszawie nosi równie wymowny tytuł jak omawiany przeze mnie wcześniej tomik Maksymiliana Tchonia. Zatytułowany został on bowiem – „Chiaroscuro” i zgodnie ze swoją nazwą (a i zapewne zamierzeniem liryka) w metafizyczny sposób „oddziela” on swoją treścią światło tego świata oraz „tkwiącego” w jego strukturze człowieka od ciemności, ujmując i czarując tym samym czytelnika. Wziąwszy z kolei pod uwagę fakt, że autor jest również muzykiem, a więc artystą w wyraźny sposób „interdyscyplinarnym” i niezwykle wrażliwym na niuanse przekazu – nie może dziwić fakt, że w celu określenia swoich twórczych zamiarów wybrał on tak bardzo wymowny w swojej „obrazowości” termin. Natomiast świetnym wyrazem graficznym tego zamysłu jest już sama okładka tomiku…  Poeta kładzie ponadto nacisk na „kwestie” w życiu najważniejsze jakimi są miłość, przyjaźń, wiara w Boga, ludzka godność, niejako oddzielając tym samym ziarna od plew – to znaczy – od błahostek oraz od zła.... Twórca w świadomy sposób ucieka od ukazywania własnych emocji, które są ulotne i zmienne, na rzecz prawdy, która jest w stanie wyzwolić z kolei człowieka i pomóc mu dotrzeć do swoich właściwych i pełnych piękna celów. Wiersze autora zanurzone są tematycznie w Piśmie Świętym oraz, poprzez liczne nawiązania, stanowią pewnego rodzaju „pomost”, który w pewien metafizyczny, literacki sposób łączy wnioski artysty na temat życia z mądrością czerpaną przez niego właśnie z tych Świętych Księg. – Całościowo cel ten z kolei Withkacy Zaborniak uzyskał na drodze rozmyślań i przekazów tak prostych, że trafiających do czytelnika w sposób bezpośredni, emocjonalny, jak również zarazem intelektualny. Odbiorca czuje się bowiem częścią świata, który właśnie przedstawia mu za pomocą swoich utworów liryk. Natomiast efekt ten osiągnął autor, jako bardzo spostrzegawczy i przenikliwy twórca, używając swojego wyjątkowego poetyckiego kunsztu. Jego rys literacki jest z kolei przy tym w najszlachetniejszym tego słowa znaczeniu – prosty, a zarazem głęboko przemyślany w swojej symbolice oraz odwołaniach. Stanowi manifest poety wyzwolonego w swojej roztropności od banału, jakim zdominowany jest świat współczesnego człowieka. A ponadto – artysty dojrzałego przy tym w swoich literackich wyborach i pewnego swoich racji w podejmowanych technikach przekazu, który doskonale wie jak operować słowem, żeby osiągnąć odpowiedni odbiór; jak również łączy poza tym w swoim wnętrzu unikatową perspektywę swoich dwóch przepełnionych romantycznym duchem europejskich ojczyzn. Jeśli kiedykolwiek miałabym wątpliwości na temat tego czy warto pisać, tworzyć i w jakiś sposób dzielić się tym wszystkim ze światem, sięgnęłabym po zbiór „Chiaroscuro”, ponieważ już w tym momencie, jako czytelnik i zarazem artystka, wiem, że tomik ten stanowi jednoznaczną na to odpowiedź… Niech więc trwa piękne słowo, niech wciąż na nowo się budzi i wzrasta! Mam również nadzieję, że Witold – człowiek Sztuki i wyjątkowa osobowość – stanie się częstym gościem w naszym jakże pięknym i przepełnionym duchem historii, mieście.
Uzupełnieniem metafizycznej uczty stały się natomiast rozdawane przez Withkacego Zaborniaka, w formie jakże uroczych prezentów, płyty z nagraniami wyboru utworów z książki – „Chiaroscuro” w niezwykle adekwatnej do przekazu autora interpretacji laureata ogólnopolskich konkursów poetyckich, teatralnych i recytatorskich – pana Stacha Ożóga. Nagrania mają tło dźwiękowe, muzyczne, jakie w ekspresyjny i wymowny sposób oddaje literacki klimat prezentowanych wierszy.
Na koniec pragnę serdecznie zaprosić Państwa do lektury utworów Maksymiliana Tchonia oraz Withkacego Zaborniaka z promowanych w trakcie Czarnego czwartku zbiorów i – nie tylko... Można nabyć je u samych autorów oraz w publikujących je wydawnictwach.


                                                                                     Autor: Justyna Babiarz


więcej...




Cerwony i Czarny

Chiaroscuro Withkacego, to pejzaż jasny i ciemny, a także pełen światła i cieni. Celowo rozróżniam kolory od światła. Światłocienie obserwuję, kiedy słońce łaskawie, ale też i zachłannie pieści przedmioty, ludzi, rośliny, rozłożenie świateł i cieni. Jasny i ciemny zaś kojarzy mi się, z całą paletą szarości. Tyle też powiedziałabym o wierszach Witka, gdzie cień pada na tę, która winna być czułością. To też lustro, w którym on mężczyzna chce się przejrzeć i zobaczyć siebie. Jak to zrobić obiektywnie, jak namalować swój obraz, jakimi słowami, kiedy lustro pełne jest czerni? Mężczyzna prosi o zatrzymanie w pamięci samych dobrych chwil, pożądanych cech. Trochę jak wspomnienia     z wakacji, kiedy dla siebie zabieramy tylko te najlepsze. Każdy   z nas chciałby w pamięci innych pozostać, jako człowiek pełen gorących uczuć, sprawca wyjątkowych chwil, jako ten, który przełamuje czerń, poszukuje siebie, odwołując się do podstawowych uczuć. To również moment, kiedy ludzie do tej pory bliscy stają się obcy. Withkacy pisze, że czas przestać trzymać się kurczowo dramatów. Już pora afirmować życie! Zostawić stare złudzenia, które pozwalały chodzić na skróty. A wszystko to dzieje się       w drodze, kiedy mężczyzna rozkłada szeroko ramiona obciążony nadmiarem czerwieni. Taka jest poezja Withkacego. Wypełniona dwoma kolorami: czerwienią i czernią. Czerwień to pożar, to krew. Nie przechodzi ona w czerń i cień. Te barwy współistnieją.        Z pewnością warto sięgnąć po utwory z Chiaroscuro, przejrzeć się    w nich jak w lustrze i z uwagą obserwować, jak rozkładają się cienie.
                                                                       
                                  
                                   Marzena Przekwas-Siemiątkowska






Piętno umęczonej ziemi




Do biblioteczki:

NEW






Wstęp


przechodzę na drugą stronę

kiedy marzenia
przymierają głodem 
z letargu budzi się
nadzieja

Otóż to! Poezja Withacego, to upadanie i podnoszenie się, z kieszeniami pełnymi nadziei.
Autor nie mydli oczu, nie zwalnia z brania odpowiedzialności za nasze czyny, ale daje drugą szansę:

ukazał nam Bóg
w  jakim grzęźniemy błocie
zanurzeni po szyję 

Dalej jednak  rodzi się nowe:

po trzech dniach
wyjdę z grobu


na ponowne zmartwychwstanie

Mówiąc dobitnie, wie, że nie jest dobrze, ale z drugiej strony zapewnia, że przyjdzie lepszy czas. Wystarczy sił, by sprostać trudnościom.
Cokolwiek się dzieje, jednak wiara pozwala dryfować na powierzchni.

buduję arkę
uszczelniam wiarę
dryfuję na powierzchni

Jest w nas wieczność, więc zmarznięta ziemia nie powinna  smucić, wszak odrodzimy się, by żyć wiecznie.
A my, pomimo to, jesteśmy obłudni. Wskrzeszamy Boga, by go zabić. Co za śmiałe posunięcie! Już Nietzsche o tym pisał, że „Ostatni Chrześcijanin umarł na krzyżu”.
Idąc tym tropem, autor mówi, że dla każdego przychodzi czas zwątpienia. Ksiądz sprzedaje bajki, o wiecznej szczęśliwości, ale co z tego ?
Taka wiara nie wystarczy w doczesnym życiu. Zatem rodzi się pokusa, by oceniać, negować, krytykować. Szukać prawdy. Jak to zrobić?
Poeta  bezkarnie może sądzić i nie zostanie osądzony, bowiem, ukryty w wierszu jest cichy i anonimowy:

billboard

słowa
uchylają okiennice na świat
namacalny i ten utracony
obnażając pochodzenie
nie otwieram ust

niemowę
można uznać za mędrca

wychwalać wschody i zachody
sądząc nie być osądzonym

Withacy pięknie pisze o samotności:

egejskie popioły

nie mam nikogo
do kochania

jutro kupię
ptaka

zamknięty
nie odleci w morze
z łez
wyrzucę klucz

niech tonie
w pragnieniu 

Pokusiłabym się, o postawienie pewnej tezy.  Hmmm, podmiot kupi ptaka, zamknie go w klatce.  Radość sprawi mu jego ból, niezaspokojone pragnienie wolności. W psychologii  ma to swoje miejsce. Jeśli człowiek czuje chaos wewnątrz siebie, próbuje go metaforycznie uporządkować poprzez układanie książek, płyt, wyrzucanie śmieci itd. Jeśli człowiek czuje się zniewolony, obcina wróblom skrzydła, by nie mogły polecieć. Ten wiersz mnie pokonał! Pokonał, bo zastanawiam się, co musi czuć poeta, jakie rozterki, jakie sprzeczności, jak bardzo mu to ciąży, że uwięzi zwierze, by na zawsze z nim zostało. To przywilej poezji, możemy coś zniszczyć, by zmniejszyć swój ból, by go jakoś ukoić.

sztuka spadania

gdybym tak umiał miłować 
pewnie podbiłbym świat

podcięte skrzydła nie wzbiją wysoko
danych obietnic na przetrwanie

zbuduje sobie dom
na ziemi

To drugi tekst, który zakorzenia się w odbiorcy. Poeta zrezygnuje z lotu, czuje, że nie jest na tyle mocny, by miłować pomimo wyrządzanych mu krzywd, a jednak ustawicznie do tego celu dąży. Zbuduje sobie dom na ziemi, bo nie wierzy w dane obietnice. Nie wytrzyma w powietrzu zbyt długo, a powietrze to duszne było od marzeń, aspiracji. Może czasem warto na chwile zrezygnować z ambicji i postawić stopy na stabilnym gruncie?
Poezja Withacego, na pozór łatwa, niesie pewne pułapki interpretacyjne! O ile wydaje Ci się, że czytasz o Bogu, o tyle ten Bóg mieszka w Tobie i ma różne oblicza. Nie jest to tylko Bóg, którego znasz z biblii, to bóg, którego sam stwarzasz, by go zabić, a na jego miejsce powstanie nowy.  Poniekąd stoisz sobie z boku, stwarzasz alter ego, by sprawdzić, czy ten twór Ci w czymś pomoże, czy nie. Spełni Twoje marzenia, a może jeszcze bardziej zniewoli?
Wtedy zostaje coś tak pospolitego, jak miłość, nieważne, że to będzie miłość kupionego i uwięzionego ptaka, wszak to wystarczy….
Czytelniku wkraczasz w świat, który może Ci się nie spodobać, bo będziesz poznawał siebie.
Nikt nie będzie głaskał po głowie i to największa zaleta poezji Withacego.

Marzena Przekwas – Siemiątkowska


czytelnicy: czytelnicy *





Gdzie kupić:
Zamówienia i informacje na adres: withkacy@gmail.com
https://www.facebook.com/pages/Withkacy-Zaborniak/546414032079705







 ( Withkacy Zaborniak „ Piętno umęczonej ziemi”. Recenzja. )


Wiersze Withkacego, to swoistego rodzaju literacki i intelektualny przeciąg, który doskonale przewietrzy ludzkie umysły, przeciążone stereotypami, utartymi przez lata poglądami na temat człowieka, religii i wiary oraz mam nadzieję, naruszy pewne tabu, tak bardzo pielęgnowane przez wielu.

Poeta przepełniony jest sprzecznymi odczuciami i dostrzega wszechobecny kryzys wartości estetyczno-moralnych, poczynając od kondycji świata, a kończąc na jednostce, często odrzucanej i nie rozumianej w rzeczywistości, którą zawładnęło pożądanie i materializm.

Tekstem, wyznaczającym moim zdaniem, kierunek całej książce jest „ po drugiej stronie”, gdzie poeta jasno mówi, że tylko i wyłącznie nadzieja, choćby nawet ta najbardziej wątła, potrafi uchronić człowieka od upadku oraz moralnej zagłady.

Lecz, jeśli ktokolwiek spodziewa się wierszy stricte religijnych, przepełnionych infantylną metaforyką czy nadmiernym patetyzowaniem, niestety zawiedzie się.
Tom, sądząc po zawartości merytorycznej, a nie ilości stron, zawiera utwory o mocnym przekazie, stawiające pytania przez człowieka doświadczonego, poszukującego i mającego swoje, określone poglądy, do których tak wielu z nas nie przyznaje się w obawie przed reakcją otoczenia, o czym mowa w wierszu „Na mocy krwi” oraz „ w codziennie potykam się o kamień”, gdzie słowa doprowadzają, zdaniem podmiotu do gehenny.

Kolejnym dość istotnym punktem „ Piętna umęczonej ziemi” jest człowiek poszukujący
i pragnący miłości („list do umęczonych”), niestety jednak nie znajduje tam szczęścia
oraz otuchy w zmaganiu się codziennymi rozterkami oraz własną wrażliwością, która tak bardzo go przytłacza, wtajemniczając się dzięki temu coraz bardziej w świat wiary i religii.

I tak, choćby w wierszach „ tradycyjnie” i „układ handlowy” widzimy, że jesteśmy katolikami na chwilę i po to, by kolejny raz zabić, kupującymi odpustowe ciastka z cukrem. Właśnie te dwa wymienione tytuły, doskonale obrazują sytuację człowieka – wyznawcy we współczesnym świecie, który popada ze skrajności w skrajność. Z jednej strony dławiąc się w euforii światłem kolorowych lampek choinkowych, z drugiej zaś gotów jest do największego zła, jakim jest zabójstwo bliźniego.

Poeta nieustannie świadom jest złego stanu kondycji moralnej człowieka, jego pychy, obłudy i zakłamania oraz upadku autorytetów. Odczuwa brak zrozumienia , co powoduje jego milczenie i zaprzestanie głośnego wyrażania swoich poglądów. („billboard”). Może to czynić jedynie wierszach, próbując ocalić to, co najbardziej istotne i prawdziwe

Czytelniku, jeżeli chcesz podjąć dogłębne studium otaczającego Cię świata, poddać się refleksji, poznać poglądy,z którymi na co dzień nie masz odwagi się zmierzyć, właśnie Tobie polecam najnowszy tom Withkacego Zaborniaka „ Piętno umęczonej ziemi”. Myślę, że warto, a nawet czasami trzeba znaleźć w sobie odwagę na zdjęcie maski, a tym są moim zdaniem te wiersze.


Agnieszka Nawrocka