© Wihtkacy Zaborniak
wtorek, 19 lipca 2022
marnotrawny
piszę do ciebie zza oceanu
tu sztormy
pochłonęły wszystkie porty
jest mnie coraz mniej
i słuchy ustały
mówią
martwe nie powstaje
pamięć rozlicza wciąż z podatków
żaden wiatr nie sprzyja
uściskom dłoni
jedynie
dno wyciąga ramiona
zaśniesz nie poczujesz
ze wszystkiego owdowiały
uwolni
od balastu
nie szukam tętna w legendzie
- dryfuję
© Wihtkacy Zaborniak
sobota, 6 listopada 2021
spór o ciało
długie
noże karmią ostre cienie
padają
w wełnę barwioną czerwoną purpurą
szkarłatem
z czerwców w delikatny len
pieści
wycieńczone ciało
miejsce
do którego wtargnął zwiastun
nienawiści
próbując założyć kaganiec
próbując założyć kaganiec
wymykającemu
się światłu rozpalonego ognia
i
wonnych korzeni palonych przez płatne płaczki
przepędź
w
trosce o gorliwość domu nie zakrywaj mi oczu
wrażliwych na pocieszające orędzie
dla nadłamanej trzciny leżącej w błocie ziemi
wrażliwych na pocieszające orędzie
dla nadłamanej trzciny leżącej w błocie ziemi
nie
zadeptuj
to nie mój dzień na opłakiwanie
żałobne
utwory towarzyszące
marom
© Wihtkacy Zaborniak
poniedziałek, 1 listopada 2021
Ulotność
zmarzniętą ziemią
zakrywa tajemnicę
pochowanej w nas
wieczności
mieszając z prochem
niezliczone oddechy
tego co żyje
© Wihtkacy Zaborniak
niedziela, 4 października 2020
u zmierzchu dni
z
twarzą przyklejoną do szyby
wpatruję się ekstatycznie
w krople deszczu
i
chowam w sobie dziecko
z kieszeniami pełnymi piłek
zimą soplami w oczach
swojego kociaka, który umarł
kwiat, który usechł
tych, którzy odeszli bez powrotu
zdradzili
chowam
wewnętrzne dziecko
w dziurawym płaszczu
tęskniące za ciepłymi kasztanami
za sąsiedztwem i przyjaciółmi
za jaskółką, która zwiastowała wiosnę
latawcami puszczonymi w niebo
chowam
w sercu dziecko
które rozebrano z godności
i wylano na nie ścieki świata
za ojcem, za matką
których nie pamiętam
chowam
we mnie dziecko
które nie akceptuje
że mogę się śmiać,
gdy w tym samym czasie ktoś płacze
chowam
we mnie dziecko
niepocieszone
które chciałoby zbudować życie
w samym sercu akcji
kolorowy świat –
© Wihtkacy Zaborniak
środa, 9 września 2020
kwarantanna
zapadłeś się we mnie
milczeniem
marmurowej płyty
milczeniem
marmurowej płyty
odczuwałem ciężar
wyszukanych pomysłów zwodzenia
mostów jakie buduje się w rozpaczy
wyszukanych pomysłów zwodzenia
mostów jakie buduje się w rozpaczy
pomiędzy Ojcem i synem
nie przyjmę uzdrowienia
z obietnic tego systemu rzeczy
kiedy to w pełni pojmę
zapadniemy na epidemię
siebie
z obietnic tego systemu rzeczy
kiedy to w pełni pojmę
zapadniemy na epidemię
siebie
© Wihtkacy Zaborniak
wtorek, 24 marca 2020
pomóż niedowiarstwu memu
oto moje ziarnko
które oczekuje śmierci w ciepłej
glebie
uwolnienia plonu
nikt nie opłakuje
miejsca spoczynku
wątłej wiary w modlitwie
na samym dnie danego słowa
amen
pękła skorupka gorczycy
cierpliwie krusząc twardą rzeczywistość
któż odważy się
zesłać przeciwko nam żywioł
zesłać przeciwko nam żywioł
tak byśmy nie mieli powodów do
wzruszeń
© Wihtkacy Zaborniak
sobota, 24 lutego 2018
sobota, 17 lutego 2018
błogosławieni cisi
przebudzony nasłuchuję
skąd zawodzą słowa
wieczne
odpoczywanie
racz
im dać panie…
nie brzmią groźnie
bo przecież śmierć
stała się powszednia
zdumiewa jedynie
że nikt pomimo wiary
że nikt pomimo wiary
nie rwie się na siłę
do nieba
sąsiadka
ma żal
że odszedł obojętny
bez pożegnania
o wpół do czwartej
nad ranem
nie potrafi założyć kagańca
by nie ujadać w rozgoryczeniu
na swojego ojca
matkę
ulepionych z błota
podłe życie
bez nadziei
i Boga
© Wihtkacy Zaborniak
sobota, 4 listopada 2017
skaza
Boże
czemuś mnie opuścił
czemuś mnie opuścił
czy to już
nastał właściwy moment
rozpalić ogień i rozgrzać w nim
stempel
dla świętego imienia
schłodzić octem
nienawiść —
wylewa swą żółć
topi w niej wyrzuty sumienia
stróżu
w nich się już nie odnajdziesz
nic nie pomoże
z głową zadartą wyć
eli, eli, lama sabachtani
i tylko jedno we mnie żyje
trwać
© Wihtkacy Zaborniak
niedziela, 27 sierpnia 2017
wtorek, 9 maja 2017
nie boli nie
kto krzyczał że agape
przybija czas w pamięci
jest aktem bez końca
i początku rzeczy
teraźniejszych i przyszłych
w ich wysokości i głębokości
niepodzielna
narkotyk życia
światło
i jeszcze
nienawiść
bezsenna śmierć rzeczy
prawd i kłamstw języków
ludzi i aniołów
miecz
zdolny rozeznać myśli
i zamiary serca
bez niej nic
nikt i nikogo
miłość
© Wihtkacy Zaborniak
sobota, 29 kwietnia 2017
rozgrzane żelazo
zima przyszła bez jesieni
bez chryzantemy
mój grób
nie chce westchnień kwiatów
ciekłych pożarów nienasyconego
lata
upominającego się
o czystą kartkę białego papieru
dwa arkusze białego papieru
trzy zniecierpliwione arkusze
białego papieru
w wewnętrznej kiszeni marynarki
intrygujący testament
oczekuje na słowa
które go nażyźnią
wzbudzając pragnienie życia
pod skórą
nie mogę stać się
milczącym atramentem
© Wihtkacy Zaborniak
wtorek, 4 kwietnia 2017
najtrudniejsze są rozstania
Annie O.
czas zejść z barykad bracie
przestać bronić zacięcie
fanaberii złudzeń
zagrzewających do ataku
euforii
są niczym
mokre drewka
nie rozpalą płomienia walki
czas uchwycić się mocno
rękojmi życia
nie ujrzysz bijąc pięściami
na oślep powietrze
zachłannie
zachłannie
w płuca złapać
czas zejść z barykad bracie
przystąpić do ataku
odzyskać wyrwane kawałki
puzzli
poskładać w sobie
w obraz
niepokonanych
© Wihtkacy Zaborniak
sobota, 18 marca 2017
sobota, 17 grudnia 2016
psalm śmiertelnie ważny
spowiadam się Bogu
wyznaje winy
po stokroć większe od innych
bo nie podzieliłem się z ludźmi
słowem
głodnych nie ustrzegłem
od kradzieży w piekarni na rogu
nie pozdrowiłem
bądź pochwalony człowieku
który w niewiedzy swojej
obciążasz sumienie w beznadziei
na światło
zbyt szybko opuszczałem
zmęczone powieki
na ostre widzenie
głupoty
winny jestem
nienawiści pożerającej ogień agape
bo nie zamordowałem zdrajcy
który mieszka we mnie
który mieszka we mnie
pozwoliłem deptać
na skraju łąki żółte kaczeńce
kiedy szlochały
nie zamykałem ust
wdowom
bluźniły przeciwko tobie
moja bardzo wielka wina
© Wihtkacy Zaborniak
niedziela, 6 listopada 2016
wyklęty
płoniesz w głupim sercu świata
wraz ze mną
niepochamowaną żądzą pustych obietnic
wyżerających komórkę po komórce wszelkiego ciała
niczym gangrena zdobywasz kolejne pola ropiejące
w miejscach rozgoryczenia wznosząc lament pokoleń
odetnij ode mnie swoją pępowinę
wszystkie moje kalekie członki
po cóż ci
przybrana prawość aniele dogasający
skoro powala cię cuchnąca antypatia
wzburzonych wnętrzności jątrząca rana
bez nadziei
wiary
bez jutra
© Wihtkacy Zaborniak
sobota, 9 lipca 2016
Chiaroscuro w nowym wcieleniu - wersja dżwiękowa
Withkacy Zaborniak
POLECA -
30 wierszy w wyborze i mistrzowskiej interpretacji Stacha Ożóga. - (fragment).
(Do nabycia u autora).
środa, 4 maja 2016
akeda
pomiędzy pniem a siekierą
usiądźmy w milczeniu
i zapomnijmy o naszych rolach
sędziego i sądzonego
w niewypowiedzianych słowach
miłość jest aktem
bez końca i początku
nie boli— nie
nie zna granic
a na koniec nauczysz mnie
liczyć
do siedemdziesięciu siedmiu
razy
razy
przez łzy wzruszenia
budzi się świt
© Wihtkacy Zaborniak
poniedziałek, 1 lutego 2016
Razem istnieją – czerwień i czerń.
Chiaroscuro Withkacego, to pejzaż jasny
i ciemny, a także pełen światła i cieni. Celowo rozróżniam kolory od światła. Światłocienie
obserwuję, kiedy słońce łaskawie, ale też i zachłannie pieści przedmioty,
ludzi, rośliny, rozłożenie świateł i cieni. Jasny i ciemny zaś kojarzy mi się,
z całą paletą szarości. Tyle też powiedziałabym o wierszach Witka, gdzie cień
pada na tę, która winna być czułością. To też lustro, w którym on mężczyzna
chce się przejrzeć i zobaczyć siebie. Jak to zrobić obiektywnie, jak namalować
swój obraz, jakimi słowami, kiedy lustro pełne jest czerni? Mężczyzna prosi o
zatrzymanie w pamięci samych dobrych chwil, pożądanych cech. Trochę jak
wspomnienia z wakacji, kiedy dla siebie zabieramy tylko te najlepsze. Każdy z
nas chciałby w pamięci innych pozostać, jako człowiek pełen gorących uczuć,
sprawca wyjątkowych chwil, jako ten, który przełamuje czerń, poszukuje siebie,
odwołując się do podstawowych uczuć. To również moment, kiedy ludzie do tej
pory bliscy stają się obcy. Withkacy pisze, że czas przestać trzymać się
kurczowo dramatów. Już pora afirmować życie! Zostawić stare złudzenia, które
pozwalały chodzić na skróty. A wszystko to dzieje się w drodze, kiedy mężczyzna
rozkłada szeroko ramiona obciążony nadmiarem czerwieni. Taka jest poezja
Withkacego. Wypełniona dwoma kolorami: czerwienią i czernią. Czerwień to pożar,
to krew. Nie przechodzi ona w czerń i cień. Te barwy współistnieją. Z pewnością
warto sięgnąć po utwory z Chiaroscuro,
przejrzeć się w nich jak w lustrze i z uwagą obserwować, jak rozkładają się
cienie.
Marzena Przekwas-Siemiątkowska
czwartek, 7 stycznia 2016
powstań
na cmentarzu wciąż przybywa
młodych ciętych
kwiatów
zdanych na bezradność
w swym uporze
wkorzenienia się
w życie
prężne pną ciała
by w końcu zwiędnąć
wtulając głowy w sen
śmierci
bez gwarancji na święty spokój
aż do dnia
kiedy zaczniesz wybudzać
ducha
ujmującego się za nami
bo o co modlić się mamy
nie wiemy
jak
wyciszyć
nienasycone dźwięków
dzwony
© Wihtkacy Zaborniak
Subskrybuj:
Posty (Atom)






