wtorek, 25 października 2022

słowa - szczerzą zęby




łaknę
jak każdy kwiat suchej ziemi
zwilżenia ust dotyków
zażyłej czułości

nie boję się poddać
każdemu głaskaniu
prężę
wątłą pierś
na wszystkie strony świata

prognoza pogody nie wróży nic na dłużej

wiatr nażarł się blekotu rozgrzesza pioruny
coraz bardziej szarpie w zajadłości szczęk

tonę w powodzi słów
bez zapachu






© Wihtkacy Zaborniak


wtorek, 19 lipca 2022

marnotrawny


piszę do ciebie zza oceanu
tu sztormy
pochłonęły wszystkie porty

jest mnie coraz mniej
i słuchy ustały
mówią
martwe nie powstaje

pamięć rozlicza wciąż z podatków
żaden wiatr nie sprzyja
uściskom dłoni

jedynie
dno wyciąga ramiona
zaśniesz nie poczujesz
ze wszystkiego owdowiały
uwolni
od balastu

nie szukam tętna w legendzie
- dryfuję






© Wihtkacy Zaborniak

sobota, 6 listopada 2021

spór o ciało


długie noże karmią ostre cienie
padają w wełnę barwioną czerwoną purpurą
szkarłatem z czerwców w delikatny len
pieści wycieńczone ciało
miejsce do którego wtargnął zwiastun nienawiści 
próbując założyć kaganiec
wymykającemu się światłu rozpalonego ognia
i wonnych korzeni palonych przez płatne płaczki
przepędź
w trosce o gorliwość domu nie zakrywaj mi oczu
wrażliwych na pocieszające orędzie 
dla nadłamanej trzciny leżącej w błocie ziemi

nie zadeptuj

to nie mój dzień na opłakiwanie
żałobne utwory towarzyszące
marom

wciąż żyję









© Wihtkacy Zaborniak



poniedziałek, 1 listopada 2021

Ulotność

zmarzniętą ziemią
zakrywa tajemnicę
pochowanej w nas

wieczności

mieszając z prochem
niezliczone oddechy
tego co żyje





© Wihtkacy Zaborniak



niedziela, 4 października 2020

u zmierzchu dni

  

z twarzą przyklejoną do szyby
wpatruję się ekstatycznie
w krople deszczu

i chowam w sobie dziecko
z kieszeniami pełnymi piłek
zimą soplami w oczach
swojego kociaka, który umarł
kwiat, który usechł
tych, którzy odeszli bez powrotu
zdradzili

chowam wewnętrzne dziecko
w dziurawym płaszczu
tęskniące za ciepłymi kasztanami
za sąsiedztwem i przyjaciółmi
za jaskółką, która zwiastowała wiosnę
latawcami puszczonymi w niebo

chowam w sercu dziecko
które rozebrano z godności
i wylano na nie ścieki świata
za ojcem, za matką
których nie pamiętam

chowam we mnie dziecko
które nie akceptuje
że mogę się śmiać,
gdy w tym samym czasie ktoś płacze

chowam we mnie dziecko
niepocieszone
które chciałoby zbudować życie
w samym sercu akcji

 kolorowy świat –










© Wihtkacy Zaborniak




środa, 9 września 2020

kwarantanna


zapadłeś się we mnie
milczeniem
marmurowej płyty


odczuwałem ciężar 
wyszukanych pomysłów zwodzenia
mostów jakie buduje się w rozpaczy

pomiędzy Ojcem i synem

nie przyjmę uzdrowienia
z obietnic tego systemu rzeczy
kiedy to w pełni pojmę
zapadniemy na epidemię
siebie











© Wihtkacy Zaborniak


wtorek, 24 marca 2020

pomóż niedowiarstwu memu



oto moje ziarnko
które oczekuje śmierci w ciepłej glebie
uwolnienia plonu

nikt nie opłakuje
miejsca spoczynku
wątłej wiary w modlitwie

na samym dnie danego słowa
amen
pękła skorupka gorczycy
cierpliwie krusząc twardą rzeczywistość

któż odważy się 
zesłać przeciwko nam żywioł
tak byśmy nie mieli powodów do wzruszeń









© Wihtkacy Zaborniak



sobota, 24 lutego 2018

ANTOLOGIA POETÓW POLSKICH 2017

Cieszę się niezmiernie z mojego udziału w jakże pięknej i ważnej publikacji...


sobota, 17 lutego 2018

błogosławieni cisi


przebudzony nasłuchuję
skąd zawodzą słowa

wieczne odpoczywanie
racz im dać panie…

nie brzmią groźnie
bo przecież śmierć
stała się powszednia

zdumiewa jedynie
że nikt pomimo wiary
nie rwie się na siłę
do nieba
sąsiadka

ma żal
że odszedł obojętny
bez pożegnania
o wpół do czwartej  
nad ranem

nie potrafi założyć kagańca
by nie ujadać w rozgoryczeniu
na swojego ojca
matkę
ulepionych z błota

podłe życie
bez nadziei
i Boga









© Wihtkacy Zaborniak

sobota, 4 listopada 2017

skaza



Boże 
czemuś mnie opuścił
czy to już
nastał właściwy moment
rozpalić ogień i rozgrzać w nim stempel
dla świętego imienia
schłodzić octem
nienawiść 

wylewa swą żółć
topi w niej wyrzuty sumienia

stróżu
w nich się już nie odnajdziesz

nic nie pomoże
z głową zadartą wyć
eli, eli, lama sabachtani

i tylko jedno we mnie żyje
trwać









© Wihtkacy Zaborniak

niedziela, 27 sierpnia 2017

odtrącony


stary księżyc
zwisa zdesperowany
z nagich drzew
placów
skostniałych na kamień

domaga się piersi nocy
by mógł karmić naszą obecność
szronem nieba

maluje sine usta
które nie czczą
źródła

łona matek
wypluwają obojętnie kostki
lodu









© Wihtkacy Zaborniak



wtorek, 9 maja 2017

nie boli nie



kto krzyczał że agape
przybija czas w pamięci
jest aktem bez końca
i początku rzeczy
teraźniejszych i przyszłych
w ich wysokości i głębokości
niepodzielna

narkotyk życia
światło

i jeszcze
nienawiść

bezsenna śmierć rzeczy
prawd i kłamstw języków
ludzi i aniołów

miecz
zdolny rozeznać myśli
i zamiary serca

bez niej nic
nikt i nikogo

miłość









© Wihtkacy Zaborniak



sobota, 29 kwietnia 2017

rozgrzane żelazo




zima przyszła bez jesieni
bez chryzantemy

mój grób
nie chce westchnień  kwiatów 
ciekłych pożarów nienasyconego lata
upominającego się

o czystą kartkę białego papieru

dwa arkusze białego papieru 
trzy zniecierpliwione arkusze
białego papieru 
w wewnętrznej kiszeni marynarki


intrygujący testament
oczekuje na słowa
które go  nażyźnią
wzbudzając  pragnienie życia
pod skórą

nie mogę stać się
milczącym atramentem









© Wihtkacy Zaborniak



wtorek, 4 kwietnia 2017

najtrudniejsze są rozstania

                           
                                     Annie O.


czas zejść z barykad bracie
przestać bronić zacięcie
fanaberii złudzeń
zagrzewających do ataku
euforii

są niczym
mokre drewka
nie rozpalą płomienia walki

czas uchwycić się mocno
rękojmi życia
nie ujrzysz bijąc pięściami
na oślep  powietrze 
zachłannie
w płuca złapać

czas zejść z barykad bracie
przystąpić do ataku
odzyskać wyrwane kawałki
puzzli
poskładać w sobie

w obraz
niepokonanych









© Wihtkacy Zaborniak



sobota, 17 grudnia 2016

psalm śmiertelnie ważny


spowiadam się Bogu
wyznaje winy
po stokroć większe od innych
bo nie podzieliłem się z ludźmi
słowem
głodnych nie ustrzegłem
od kradzieży w piekarni na rogu
nie pozdrowiłem

bądź pochwalony człowieku
który w niewiedzy swojej
obciążasz sumienie w beznadziei
na światło 

zbyt szybko opuszczałem
zmęczone powieki
na ostre widzenie
głupoty

winny jestem

nienawiści pożerającej ogień agape
bo nie zamordowałem zdrajcy
który mieszka we mnie
pozwoliłem deptać
na skraju łąki żółte kaczeńce
kiedy szlochały

nie zamykałem ust
wdowom
bluźniły przeciwko tobie


moja bardzo wielka wina









© Wihtkacy Zaborniak



niedziela, 6 listopada 2016

wyklęty



płoniesz w głupim sercu świata
wraz ze mną
niepochamowaną żądzą pustych obietnic
wyżerających komórkę po komórce wszelkiego ciała
niczym gangrena zdobywasz kolejne pola ropiejące
w miejscach rozgoryczenia wznosząc lament pokoleń

odetnij ode mnie swoją pępowinę
wszystkie moje kalekie członki
po cóż ci
przybrana prawość aniele dogasający
skoro powala cię cuchnąca antypatia
wzburzonych wnętrzności jątrząca rana

bez nadziei
wiary

bez jutra









© Wihtkacy Zaborniak









sobota, 9 lipca 2016

Chiaroscuro w nowym wcieleniu - wersja dżwiękowa













Withkacy Zaborniak
POLECA -
30 wierszy w wyborze i mistrzowskiej interpretacji  Stacha Ożóga. - (fragment).
(Do nabycia u autora).

środa, 4 maja 2016

akeda




pomiędzy pniem a siekierą
usiądźmy w milczeniu              
i zapomnijmy o naszych rolach
sędziego i sądzonego

w niewypowiedzianych słowach
miłość jest aktem
bez końca i początku

nie boli  nie
nie zna granic

a na koniec nauczysz mnie
liczyć
do siedemdziesięciu siedmiu 
razy 
przez łzy wzruszenia

budzi się świt









© Wihtkacy Zaborniak