poniedziałek, 27 października 2014

ziemia


odwieczne pole walki
wciąż krwawi
słońce w złotych lasach
zadłuża się w kalendarze wieczności
spisują ulotne epoki
słabych i znużonych pokoleń
zmuszonych do dymisji
niepotrzebnych nikomu doświadczeń

byt nasz podniebny
i ja
banita boski








© Wihtkacy Zaborniak



czwartek, 18 września 2014

uwierz




tęsknię Hiobie
długo milczałem i nie mam nic
na usprawiedliwienie

cóż nam ze współczucia
nagich słów przyniesionych z myślą 
pocieszenia bez wmieszania się
w gorycz duszy

nie ukoi krzyku rozżalenia 
rozlewających wód ani paplanina nie powstrzyma
jedna tama

bliższa ciału w wytrwałości  skorupa gliny
niż pył drogi który odkupiciel strzepie z sandałów
bez wzruszenia ramionami

nie przysięgaj na moją prawość









© Wihtkacy Zaborniak



wtorek, 29 lipca 2014

oczekiwanie


najdroższa córko
nie tobie było schodzić w podziemia
wypełniać oczy nienasycone
czernią
dokładając do rozjuszonego gniewu
którym ujada wściekły ceber

nie tobie wpatrywać się w mętne noce
ograbione z iskry nadziei

sny
nie rozpalą na nowo
płomiennej miłości
opłakiwanej
w suchych oczodołach skargi

odsuń kamień przeszkody
i poskładaj brakujące szczątki
między nami
zanim wyszeptam stęskniony

talita kumi





© Wihtkacy Zaborniak



środa, 11 czerwca 2014

słowa żywiczne


żyły nacięte wylewają soki
nie karmią ciała pnia
mlekiem
zrozpaczonej mądrości

nie ukoi przekleństwo
drzewa poznania

rozkosze
źródeł obfitujących w wodę

wciąż wołają
w bólach porodowych
o rozwiązanie ust
owoc wyborny











czwartek, 5 czerwca 2014

jutrzenko



czyżbym przepadł dla ciebie
i pór orzeźwienia
dla tych którzy szukają
miejsca odpoczynku

stają się mi wciąż bliższe
smutne księżyce pochylone
coraz mocniej nad losem
nieczułym
uderz w jądro
tak jak się rozłupuje skałę
młotem kowalskim
aż serce pęknie z żalu
skruszone

wykuj na wojnę
z ciemnością


odnajdziesz mnie w długim cieniu








© Wihtkacy Zaborniak




środa, 2 kwietnia 2014

nie jest to wiersz



który pisałeś Panie w zamyśleniu
wodząc palcem po ziemi
o miłości i współczuciu

nie jest to wiersz natchniony
duchem
w którym się pobłaża i zapomina o winie
zniewolonych grzechem

nie jest 
wymierzony w nadstawiany policzek
nierządnicy

to wiersz współczesny
o kamieniu wycelowanym
nieuchronnie w nas wszystkich
na świadectwo wołających 
o pomstę

gdzieś kamienują
sprawiedliwość

krwawi czoło








© Wihtkacy Zaborniak

czwartek, 27 lutego 2014

dialogi w chiaroscuro









© Wihtkacy Zaborniak

sobota, 1 lutego 2014

keraméus



wyrwij ze mnie bezkształtną bryłę

z gliną zmieszaj garść piachu bez trawy i kamieni
rzeki
nad którą wydarzyło się wszystko
byś nie zranił stopy udeptując
do konsystencji
na swój obraz i podobieństwo
stało się zamysłem dnia szóstego

i przeobraziło się
w dno

naczynia
dla celów użytecznych domu
w którym nie mówi się przekornie
co czynisz

wycieńczonej glinie
nadaj wodą hardość
zanim zastygnę w skorupę bezwładną
na kamiennej tarczy koła

niech ulegnie
mistrzowskim palcom
kształt coraz bardziej widoczny
choć jeszcze nietrwały

w próbie ognia
wypal ze mnie ostatnią kroplę







© Wihtkacy Zaborniak


sobota, 4 stycznia 2014

getsemani


wraz z nadejściem zmroku
przechodzę na drugą stronę
doliny kidron
gdzie zdają się odradzać nieustannie
z tych samych korzeni nowe pędy
drzew oliwnych
z którymi staliśmy się świadkami kręgu 
światła lamp płonących pocałunków
zdrajcy

nie mogłem znieść
i gdybym pojął kielich
zaprzestałbym walki z krwią ciała
wypełnił po brzeg dni zmarnowane
odczuwając boleśnie ciężar 
złożonych obietnic

zawieszam obok ciebie
niespokojne noce wyczekując dnia
w którym nie zmorzy nas sen
oprócz syna zagłady





© Wihtkacy Zaborniak




środa, 25 grudnia 2013

tradycyjnie


kolejny raz
wskrzeszamy boga

szopkę podziwiamy
szkoda że nie własną

leży bezradny
awaryjne wyjście

grzechów
kadzidło berło i mirrę
składamy bezmyślnie

by ponownie
zabić






© Wihtkacy Zaborniak




niedziela, 1 grudnia 2013

psalm jonaszowy




coraz częściej
wypala się prognoza na życie

uchodzi
w kręgach dymu wielkich kominów
światła latarń oczy nie trawią już
horyzontu
na pełnym morzu przystani
w którą jeszcze nie uwierzyliśmy
do końca
tam witać nas będą matki
machając chustkami
na sny
rzucamy za burtę
zbędny balast samych siebie
w samo serce szeolu
na przechowanie wielkiej rybie
z głębi brzucha  usłysz
modlitwę tonących

Ojcze
coraz trudniej nam
złapać w płuca oddech
wypełnić żagle iskrę
życia rozniecić

to już trzeci dzień
i noc zdaje się nie przemijać
wypluj nas 
na niestrawione przez ogień lądy




© Wihtkacy Zaborniak



sobota, 9 listopada 2013

cudzoziemiec

Pedro Luis Raota



nie tęsknię do miejsc na ziemi
tymczasowych zameldowań
zachodów i wschodów słońca                   
w odcieniach karminu podobnemu krwi
którą przesiąkł ogród pełen dziecięcych pląsów 
przedwcześnie milknących śpiewów 
robaczywej radości nie ścierpię
obietnic pokoleń mój wyzwolicielu

bądź nasycony drogą







© Wihtkacy Zaborniak



sobota, 19 października 2013

niwa


pokryci chwastami w bruzdach czasu
zapomnieliśmy o miejscach 
gdzie drzemią
głęboko złożone talenty syna
na próżno  
garnie się ku niebu zrozpaczona  matka 
wypatruje na drodze  powrotu
gospodarza

który odpłaci podczas żniwa
według urodzaju

gnuśnym wypełni kieszenie
zapowiedź zapłaty wypali złote ściernisko
ogniem

by wiatr nie wmieszał plew
w ziarno spichrza
które zmielą młyny boże 
na mąkę tłustych lat

w dziesięcinie moich ust
doszukaj się białych pól 





© Wihtkacy Zaborniak



piątek, 9 sierpnia 2013

złupione lądy



próbuje powstać
na twój głos anielski
szuka we mnie skrawka
ocalałej ziemi
byś mógł posadzić drzewo
i zacząć wszystko od nowa

w sobie zaowocować
bez robaków
wyżerających niestrudzenie nagie ciało
z ogromu kwitnącego sadu
który przepadł
jak kamień rzucony w wodę
co spoczywa na dnie
bliższym mu niż niebo
po którym się ciągle mijamy

nie odchodź
jak wtedy


staliśmy się cudzoziemcami






© Wihtkacy Zaborniak



piątek, 28 czerwca 2013

w drodze powrotnej



obciążeni nadmiarem czerwieni
rozkładamy szeroko ramiona
karłowacieją owoce życia

w takiej postaci
nie sposób zaspokoić
wszystkich głodów w soki 
odżywcze wartości

dopóki nie posmakujesz 
nie wiesz że cierpkie rosną
kosztem innych czyniąc podniebienie
drętwym z każdym dniem coraz bardziej 
wątłym przekonaniem 

że choć nie znamy dnia 
ani godziny przyjdzie
przerzedzić dumne konary 
skarcić odstających 
od kopuły
aż po zmurszałe łęgi 





© Wihtkacy Zaborniak



czwartek, 6 czerwca 2013

bielmo

Krzysztofowi Schodowskiemu






nieporadne
te moje dni niczyje
szczenięce figle
psoty
niczym śmierć skarżą się na światło
w mroku próżno
szuka treści by nadać
przynależność bezpańskiej rasie

spluń w oczy
martwe bym nie musiał błądzić
po labiryncie własnych złudzeń
wetrzyj glinę

drogi
wzdłuż płotów strzegą psy harde
przepełnione obłudną wiarą
w usynowienie wieczności

coraz bliższy staje się sen
stół zastawiony
i okruchy spadające na ziemię





© Wihtkacy Zaborniak



czwartek, 2 maja 2013

do nieujarzmionej






nęcisz
jakbym odgrywał jakiekolwiek znaczenie
w podtrzymaniu ognia
podczas gdy płonę
wraz z tobą

pozostawiając jedynie proch ziemi
który wcześniej usilnie mieszaliśmy z wodą
licząc na udany przepis
poety

bez serca
nie pisz wiersza
ze zlepku słów
wyrwanych sobie z litości
by dokarmiać głodne szczenięta

nie przychodź znienacka
powalić na kolana
ściągnąć kaganiec
by ujadał
niewyparzony pysk

schowałem wszystkie smycze
krótkiego trzymania
wymykam się w malignę


zabraknie psa





© Wihtkacy Zaborniak


środa, 10 kwietnia 2013

Odpowiem w zmartwychwstaniu drzew



(…)a księga zdarzeń zawsze otwarta w połowie.
W. Szymborska



rodzę się
wraz ze mną młody las
upada powstaje
w odradzających się pniach
szukam sensu istnienia

religia polityka

martwe gałęzie na drzewie pokoleń
kwitną a jednak
pozbawione tajemnicy owocowania
prężę pierś zachłannie smakując życie
może jeszcze zdążę

pożar
ktoś się odważył bawić zapałkami
wzdłuż zwęglonej brzozy
zgliszcza pamięci
hołd

rodzić się na śmierć
jedyne co pozbawione sensu

zabawmy się przez chwilę
w chowanego
w życie





 © Wihtkacy Zaborniak




piątek, 5 kwietnia 2013

jezioro

               Jarosławowi Jabrzemskiemu



wyciągnij z kredensu kieliszki
rozleję ciszę 
przed burzą upijemy się 
spojrzeniem
bez zmrużenia powiek
znosić się będziemy            
w dniu ostatnim                                             

tak jak wtedy
kiedy jeszcze byłem 
ufnie przepełniony spokojem obojętności
jakiegokolwiek znaczenia

czym poeta mierny
czy łachmyta

wypijmy

w porywach wiatru nie sposób czytać 
z nietrzeźwych oczu można
jedynie tonąć

bez twarzy






© Wihtkacy Zaborniak



wiersz na drogę


spotkamy się  
po przebyciu naszych dni
bez wstydu
uniesiemy głowy
między górami 

w dolinie drzew oliwnych
z uśmiechem rozmarzenia 
na ustach rozbijemy
obóz   

czystej radości
nie znajdziesz w tłumie
pędzonym na rzeź

do studni
by ukoić pragnienie 
drogą i prawdą

życiem






© Wihtkacy Zaborniak




poniedziałek, 18 marca 2013

narkomania kochania







bez ciebie
wiersz o miłości
niewiele znaczy jest niczym
bądź pestką

brzoskwini
która wyda smak
w twoim wnętrzu

obumrze by żyć
w milionach odsłon
spragniona

przyjdź









© Wihtkacy Zaborniak