środa, 23 kwietnia 2025
niedziela, 22 grudnia 2024
Grudniowa tęsknota – Jak utrzymać płomień
Czasem czuję, że mam w sobie wszystko, co mogłoby rozświetlić świat, a
mimo to czuję się samotny. Mam pasje, zdolności, wielu znajomych, jednak
mimo tego, że wokół mnie są ludzie, nie czuję się w pełni obecny w ich
życiu. To nie brak bliskości w sensie fizycznym, ale raczej to, że w tym
pędzie życia, wśród tylu ludzi, tak łatwo zapomina się o tych, którzy
naprawdę potrzebują uwagi, o tych, którzy czują się zapomniani – o mnie,
o nas wszystkich. Czasem w tym zgiełku trudno dostrzec to, co w nas
najcenniejsze, a przecież to, czego nam brakuje, to nie większa liczba
osób wokół, ale prawdziwa więź, która w tym wszystkim ginie.
Może
to nie wielkie gesty, ale te małe, codzienne akty uwagi przywracają to,
co na chwilę zgasło. Może wystarczy jedno spojrzenie, jedno słowo, by
poczuć, że to, co wypaliło się w nas, znowu może płonąć. Ciepło w nas
jest jak węgiel w kominku – może zdawać się zgasłe, ale wystarczy
przypomnienie sobie, że to, co w nas najpiękniejsze, jest wciąż obecne,
tylko trzeba to dostrzec.
Miłość to nie tylko przyjemność bycia
blisko kogoś, ale przede wszystkim akt odwagi. To otwarcie na drugiego
człowieka, nie tylko w radości, ale i w bólu, w pełni akceptując zarówno
wady, jak i piękno, które w nim tkwi. Miłość to siła, która potrafi nas
uzdrowić, otworzyć na siebie i innych, a także ukazać, że mimo cieni w
naszym sercu, zawsze istnieje miejsce na światło.
Choć wokół nas
są ludzie, prawdziwa bliskość rodzi się wtedy, gdy jesteśmy w stanie
podzielić się tym, co najgłębsze, co może nas boleć, ale i uzdrawia.
Czasami ta szczerość w relacjach jest kluczem, który otwiera drzwi do
prawdziwego połączenia. Bez tego otwarcia na siebie, zawsze będziemy
trzymać dystans, tworząc między sobą ściany, które tylko potęgują
samotność. Więc może warto wreszcie przestać bać się tej szczerości,
która może dać nam najpiękniejsze i najgłębsze więzi.
Jeśli jest
więc ktoś, kto był dla ciebie kiedyś szczególny, ktoś, kto wręcz dotknął
twojego serca w sposób, którego nie zapomnisz, być może powinieneś
rozważyć, czy nie warto ponownie spojrzeć na tę osobę, na to, co
dzieliliście, na tę bliskość, która być może teraz samotnie dogorywa w
cieniach zapomnienia. Nie zwlekaj, kiedy jeszcze można utrzymać lub
rozpalić ten ogień.
A świat wokół nas wydaje się zapomniany, zbyt
zimny, zbyt odległy, zbyt obojętny na potrzeby serc. Może w tym
wszystkim to my, sami, jesteśmy odpowiedzialni za to, by pamiętać o
tych, którzy czują się zapomniani, i dawać im ciepło, które kiedyś sami
utraciliśmy. Może warto zatrzymać się na chwilę, spojrzeć na siebie i
innych z sercem otwartym na to, co prawdziwe, co ciepłe. Może to w tej
chwili możemy zrobić dla siebie i dla innych coś naprawdę ważnego –
poczuć to, czego tak bardzo nam brakuje: bliskość, miłość, czułość. I
niech te dni, kiedy wszyscy przeżywają narodziny zbawienia, będą czasem,
by już nikt nie poczuł się samotny, a nasze serca mogły się na nowo
otworzyć na siebie nawzajem.
Withkacy Zaborniak
niedziela, 17 listopada 2024
Sentymentalnie
jeśli
tkwi we mnie jakaś czułość
to znalazła ukojenie w cieniu twoich skrzydeł
tej
nocy nie musisz odlatywać
chować się pod łóżko jak mała dziewczynka
będziemy spacerować w milczeniu
od czasu do czasu łapiąc wzajemne spojrzenia
jak ktoś kto potrzebuje tlenu
jesteś
nadałem ci imię
tu zamilknę – by uchronić cię przed światem…
kiedy
otwierasz oczy drżysz w obawie
czy zasklepiona rana nie wyleje goryczy
na pola naszych słów
ważysz
je w milczeniu pod przykryciem
powściągliwości kuląc nagie ciało
jakby można było w nim jeszcze zmartwychwstać –
odsuwasz kamień obnażając zdradzone
przysięgi
boisz
się ich – moich słów także
choć wiesz, że to niedorzeczne
powstrzymywać rwące się do życia serce
gdybyś
pozwoliła tej nocy by twoje światełko
było dla mnie jedynym na całej ziemi
choćby iskierką pośród wszystkich innych rozpaczy
rozproszyłbym czerń niepewności
za którą się chowasz zlękniona
nie
musielibyśmy się już obawiać
żadnej innej otchłani Szeolu
w której nigdy nie dojrzysz iskry
naszego zwycięstwa
już
wiesz, że to odkryłem
nie – nie mogę pozwolić, by strach ponownie zabił
wyczekiwany czar tego uczucia
które wypełnia w tobie kobiecość
nie
chcę dalej chować się poza zasięg twoich dłoni
przecież nikt nie zdobędzie ich
jeśli
nie poczuje zapachu konwalii
twoje włosy pachną konwalią, gubię się w nich
we śnie i na jawie
oddychasz szybko i głęboko, już się nie bronisz
chcę
wypowiedzieć słowa przysięgi
ale boję się ich kruchości wobec pokory
więc milczę
z
dnia na dzień
stają się we mnie bardziej gorące
niż rozgrzane żelazo, więc teraz żywię przekonanie
że nikt nas nie kupi, nikt nas nie odkryje –
nie odejdziesz
obudziłem
się
poczułem ciepło twoich dłoni
linię papilarne dni
tęsknotę
świt
drżące usta
smak poziomki
zostań
miła
moja
gdzie jesteś —
© Wihtkacy Zaborniak
poniedziałek, 28 października 2024
ostatni gest
"W płatkach róży jest
miłość
potężna jak śmierć"
withkacy zaborniak
posyłam ci kwiat
piękny w swojej szacie
nie wiem jak dojrzewał
nie wiem co przeszedł
jakim cudem ocalał przed suszą
jak w kroplach rosy
ukrywał łzy w bólu tęsknoty
niczym "droga krzyżowa,"
chciałbym o tym opowiedzieć
ale z pewnością nie zniesiesz prawdy
o srebrnikach Judasza
które krzyczały w bramach miasta —
"na
pal z nim, na pal "!
posyłam i milczę
bo wciąż jestem z tobą
z melodią pełną żalu
nad popiołami
oddychającym ciężko liściem
zmierzam ku jesieni —
© Wihtkacy Zaborniak
sobota, 12 października 2024
jaskółka uwięziona
Antoine Josse
„każde kłamstwo, to
zobowiązanie wobec
prawdy, która wcześniej czy później przyjdzie
I zażąda rozrachunku krzywd”
tu gdzie kalendarz traci tętno
wszystkie dni są próżnią
wyzute z tkliwych uczuć krwawią
szlaków cudne manowce
i krwawi we mnie ptak
nie mam szans wzbić się błękit
bez ucieczki w obłęd
więc próbuję zabliźnić w sobie
siłę grawitacji tuląc się
we własną sierść
łaknę
niczym żebrak kromki prawdy
w skarbonie toną pocałunki zdrady
i na nic się zdaje z tłumu wołanie
— oto człowiek !
znienawidzony
nadstawiam policzek
kur zapiał trzy razy
Piłat umywa ręce
w kiczu sprawiedliwości fermentują kłamstwa
dzielą pomiędzy siebie moje wnętrzności
na polach noc płonie
od maków gniewną czerwienią
pomiędzy mną a tobą zadane rany
przelała się czara goryczy
Eli
Eli lama sabachtani —




%20(2).jpg)
.jpg)